Felietony

Te moje felietony, to takie wieczorne bajki, piosenki, mruczanki, dumki takie.

Świata one nie naprawią, nie zmienią – bo i nawet nie chcą. Nie maja pretensji bycia głosem w dyskusji, ani referatem, ani deklaracją.

Chciałbym, żeby były jedną z opowieści. Wieczornych.
Kiedy ludzie siadają i plotą coś. Niespiesznie.

Nie po to by „porozmawiać”. (Bo warto?). Po to by po-przebywać.
Ze sobą. Sobą – pobyć z innymi.

A, że jeśli to piosenka – to raczej rzewna, sentymentalna – taki „Chlip-Hoop”?

Że jeśli wierszyk – to naiwnawy jakiś, dziecięcy prawie?

Bo ta „wieczorna” przypadłość do jednostki chorobowej sprowadzona, przewlekły romantyzm by się musiała nazywać.

Bo tzw. „Człek” – jeszcze w kosmosie nie jest, ale na Ziemi już nie. Już dawno nie.

A jeśli ktoś, zarzuciłby mi, że do cofania się w rozwoju nawołuję, to trudno mi wyobrazić sobie większy komplement.

A „Zwierciadło”, podobnie jak zwierciadło – to jedna, z jakże niewielu nieśmiałych prób „cofnięcia się” – czytaj zajrzenia – w samego siebie.

Zwierciadło. Miesięcznik. Felietony z wierszem. Numery od 01/2004 do 12/2008

Kalejdoskop. Magazyn kulturalny Łodzi i woj. łódzkiego, Numery od 01/2001